Czy prawo do obrony (w procesie karnym) jeszcze istnieje? W obronie zasad.


Kilka uwag na bazie orzeczenia Sądu Najwyższego (postanowienie Sądu Najwyższego – Izba Karna
z dnia 15 stycznia 2020 r.I KZP 10/19) a także praktyki – niestety już powszechnej – organów ścigania.

Dla niewtajemniczonych:

Do niedawna nie można było pociągnąć do odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań osoby, która będąc przesłuchiwana w charakterze świadka zeznała nieprawdę lub zataiła prawdę co do okoliczności związanych z przestępstwem, którego się dopuściła.

Praktyka ta gwarantowała prawo do obrony, przejawiające się między innymi w zakazie zmuszania kogokolwiek do samooskarżania i dostarczania dowodów przeciwko sobie.

Zasada stara jak świat:

nemo se ipsum accusare teneturnemo se ipsum prodere tenetur 

Zresztą, zasada ta w dalszym ciągu obowiązuje:

– czy to w art. 74 § 1 Kodeksu postępowania karnego;

– czy to w obowiązujących RP aktach prawa międzynarodowego (14 ust. 3 lit. g Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych, art. 6 ust.1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka – Wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPC) z dnia 23 lutego 1993 r. w sprawie nr 10828/84 Funke v. Francja.)  

Ustawodawca ignoruje zasadę nemo se ipsum accusare tenetur, albowiem ustanawia:

Art. 233 § 1a k.k.

Jeżeli sprawca czynu określonego w § 1 zeznaje nieprawdę lub zataja prawdę z obawy przed odpowiedzialnością karną grożącą jemu samemu lub jego najbliższym, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

Co to oznacza w praktyce?

Przykład.

Organy ścigania powzięły informację o kradzieży, mają również informację, że kilka ustalonych osób mogło mieć z tym przestępstwem coś wspólnego.

Co robią.

Wszczynają postępowanie przygotowawcze w sprawie o kradzież. Następnie przesłuchują w charakterze świadków wymienione osoby (z pouczeniem o treści art. 183 § 1 k.p.k., albo i nie) na okoliczność tego zdarzenia.

Przesłuchujący, mniej lub bardziej udolnie zadaje pytania, aby ustalić, który ze świadków jest sprawcą kradzieży. Aby skrócić ten wywód, przytoczę jedno z możliwych pytań.

Pytanie brzmi:

Czy w dniu (…) w miejscowości (…) z mieszkania (…) zabrał świadek następujące rzeczy (…)?

Czyli pytają, o to czy świadek jest złodziejem?

W tym miejscu warto się zatrzymać.

Kilka uwag dla niewtajemniczonych.

Świadek ma obowiązek zeznawać prawdę, nie zatajając niczego z tego co mu jest wiadome – art. 177 § 1 k.p.k.

Podejrzany może składać wyjaśnienia, bądź nie. Może nawet bronić się kłamstwem – art. 175 § 1 k.p.k.

Moment przedstawienia zarzutów (a wiec przejście postępowania przygotowawczego z fazy „w sprawie” w fazę „przeciwko”) nie jest dowolny. Przepis art. 313 § 1 k.p.k. stanowi, że: „jeżeli dane istniejące w chwili wszczęcia śledztwa lub zebrane w jego toku uzasadniają dostatecznie podejrzenie, że czyn popełniła określona osoba, sporządza się postanowienie o przedstawieniu zarzutów (…)„. Przepis ten był marginalizowany, zaś obecnie – w ocenie piszącego te słowa – ma fundamentalne znacznie. Moment przedstawienia zarzutów, może decydować o wyczerpaniu (bądź nie) przez „świadka” znamion czynu zabronionego stypizowanego w art. 233 § 1a k.k.

W tym miejscu należy podnieść, że pomimo istnienia przepisu art. 313 § 1 k.p.k. (który ma charakter gwarancyjny) organy ścigania często zwlekają z przedstawieniem zarzutu popełnienia przestępstwa konkretnej osobie. Między innymi po to, aby wydobyć od takiego „świadka” informacje o przestępstwie, osobach w nim uczestniczących, czy też nie dopuścić obrońcy do udziału w postępowaniu.

Należy przyjąć, że obecnie opisana powyżej zwłoka w przedstawianiu zarzutów stanie się normą, nota bene akceptowaną przez ustawodawcę.

Za naruszenie tych gwarancji procesowych (art. 313 § 1 k.p.k.) organ nie ponosi żadnych konsekwencji procesowych (prawnych). Zaś świadek (de facto podejrzany) może ponieść odpowiedzialność karną z art. 233 § 1a k.k.

Do tej pory taki „świadek”, który następnie zmienił rolę procesową „na podejrzanego”, nie ponosił odpowiedzialności za uprzednio złożone zeznania, nawet jeśli były nieprawdziwe. Wynikało to z wcześniej przytoczonej zasady nemo se ipsum … Obecnie, gdy osoba podejrzewana zostanie przesłuchana w niewłaściwej roli procesowej (w charakterze świadka, zamiast podejrzanego) i zezna nieprawdę, bądź zatai prawdę, organy ścigania (pomimo zmiany roli procesowej) mogą taką osobę pociągnąć do odpowiedzialności karnej za uprzednio złożone zeznania.

Reasumując,

obecnie, taki „świadek”, nie dość, że może ponieść odpowiedzialność karną za czyn o który toczy się postępowanie, to w tym samym postępowaniu, może ponieść odpowiedzialność karną za fałszywe zeznania z art. 233 § 1a k.k.  

Wracając do pytania, czy świadek jest złodziejem?

Załóżmy, że w tym przypadku – po przesłuchaniu szeregu innych świadków – organy ścigania trafiły na złodziej. Na wszelki wypadek nie przedstawiają mu zarzutów, bo przecież można wykryć (a właściwie wyprodukować) nowy czyn. Wobec powyższego wzywają danego delikwenta w charakterze świadka i zadają mu fundamentalne pytanie: czy świadek jest złodziejem?

Złodziej ten, stoi przed dylematem:

  • zeznać prawdę?
  • zeznać nieprawdę?
  • odpowiadać jak politycy – nie na temat?
  • skorzystać z art. 183 § 1 k.p.k.?

Żadna z tych opcji nie jest dobra.

Pierwsza, bo zeznając prawdę, dochodzi do samodenuncjacji. Proszę mi wierzyć, że na przyznaniu przesłuchanie się nie skończy. Prowadzący czynność pociągnie ten wątek– wyświetlając szczegóły i okoliczności zdarzenia.

Druga, bo organy ścigania mogą później postawić zarzut z art. 233 § 1a k.k. (o ile, później ustalą na podstawie innych dowodów, że nasz delikwent kłamał).

Trzecia, bo jak życie pokazuje, nie wszyscy są wobec prawa równi (w myśl zasady: co wolno wojewodzie to …).

Czwarta, bo odmawiając w oparciu o treść art. 183 § 1 k.p.k. odpowiedzi na tak postawione pytanie, rozwiewamy wszelkie wątpliwości, kto jest sprawcą zdarzenia.

Opcja nr 3 i 4 nie jest jednak najgorszym wyjściem z sytuacji. Przy czym, tylko opcja nr 4 jest w świetle prawa dozwolona.

Aby skorzystać z opcji nr 4, trzeba o niej wiedzieć (kto przeczytał to wie!, a kto nie to nie).

Treść przepisu dla niewtajemniczonych.

Art. 183 k.k. [Uchylenie się od odpowiedzi na pytanie]

§ 1. Świadek może uchylić się od odpowiedzi na pytanie, jeżeli udzielenie odpowiedzi mogłoby narazić jego lub osobę dla niego najbliższą na odpowiedzialność za przestępstwo lub przestępstwo skarbowe.

Ważne !!!

to świadek ocenia, kiedy odpowiedź może narazić jego lub osobę dla niego najbliższa na odpowiedzialność karną.

Prowadzący przesłuchanie nie ma prawa dopytywać o motywy, które doprowadziły świadka do takiej decyzji. Jeśli o to zapyta, to należy odpowiedzieć, „bo mam takie prawo”.

Można by ten temat jeszcze długo ciągnąć, deliberując nad tym, która z wartości jest ważniejsza: dobro wymiaru sprawiedliwości, czy też prawo do obrony.

Jako że napisanie powyższego artykułu zbiegło się w czasie z egzaminem ósmoklasisty stawiam pytanie:

QUO VADIS USTAWODAWCO ?!!!

Światełko w tunelu.

Nie wchodząc w szczegóły, poniżej dla ciekawskich, przytoczę in extenso zdanie odrębne, które wyraził w cytowanym powyżej judykacie SSN Michał Laskowski:

Uzasadnienie zdania odrębnego SSN Michała Laskowskiego do uzasadnienia postanowienia z dnia 15 stycznia 2020 r. w sprawie o sygn. I KZP 10/19.

Złożone przeze mnie zdanie odrębne dotyczy wyłącznie treści uzasadnienia postanowienia z 15 stycznia 2020 r., I KZP 10/19; nie kwestionuję bowiem samego rozstrzygnięcia o odmowie podjęcia uchwały. Nie negując także samej istoty treści uzasadnienia tego postanowienia, chciałem przedstawić dodatkowe poglądy dotyczące kierunku zawartego w nim rozumowania. Zgadzam się z założeniem, że „prawda” jest sui generis wartością nadrzędną w procesie karnym, nie jest jednak wartością absolutną, której podporządkowane być powinny wszystkie inne wartości istotne w procesie. Gdyby przyjąć takie założenie, można by jeszcze zobowiązać podejrzanego czy oskarżonego do składania wyłącznie prawdziwych wyjaśnień i karać go za składanie wyjaśnień fałszywych i za zatajenie prawdy. Ten przykład przekonać ma jedynie do założenia, że prawda jako wartość procesowa nie ma charakteru absolutnego. Wprowadzenie do Kodeksu postępowania karnego art. 233 § 1a KPK zmieniło wieloletnie funkcjonowanie przyjętego w orzecznictwie i praktyce organów ścigania standardu. Rozumiejąc racje towarzyszące tej zmianie, zauważyć trzeba, że to organy państwa decydować będą o tym, w jakim charakterze dojdzie do przesłuchania osoby, która podejrzewana będzie o popełnienie przestępstwa. Jeśli osoba taka, po stosownym pouczeniu, przesłuchana będzie w charakterze świadka, jest zobowiązana do mówienia prawdy i za składanie fałszywych zeznań lub zatajanie prawdy ponosić będzie odpowiedzialność karną, przy czym wypełnienie dyspozycji przestępstwa z art. 233 § 1a KPK polegać może na podaniu – „nic nie wiem na temat tego zdarzenia” (zatajenie prawdy) lub „nie było mnie tam” (fałszywe zeznania). Ta sama osoba, przesłuchiwana w charakterze podejrzanego, wyjaśniając w ten sposób – nie naraża się na dodatkową odpowiedzialność karną. Z punktu jej widzenia natomiast, sytuacja jest identyczna, korzysta ona ze swego prawa do obrony i próbuje nie narazić na odpowiedzialność karną siebie samej lub osoby dla niej najbliższej. Zasadnicza różnica wynika zatem z decyzji funkcjonariusza co do tego, w jakim charakterze przesłucha daną osobę. Tymczasem nie można przecież wymagać od niej, aby sama się obciążała.

Obawiać się można, że praktyka organów ścigania pójdzie w kierunku szerokiego, przesiewowego przesłuchiwania potencjalnych sprawców w charakterze świadków. Jeśli po pouczeniu, ktoś z wytypowanej grupy zdecyduje się na skorzystanie z prawa do odmowy składania zeznań, skieruje tym samym działania organów ścigania na siebie lub swoich bliskich. W szeregu spraw ułatwi to działania organów państwa, stawiając jednak równocześnie osobę przesłuchiwaną przed dylematem, czy złożyć zeznanie (choćby o treści – „nic nie wiem na temat zdarzenia”), narażając się na dodatkową karę za zatajanie prawdy, czy odmówić składania zeznań, ogniskując tym samym zainteresowanie organów ścigania wokół siebie lub najbliższych. W mojej ocenie ogranicza to prawo do obrony. Osoba taka działa bowiem w przekonaniu, że realizuje to prawo, bez względu na to czy wyjaśnia jako podejrzany (oskarżony), czy składa zeznania jako świadek. Tak istotna zmiana ustawy dotycząca zakresu prawa do obrony zmiana, która stanowi faktyczne obniżenie standardu stanowiącego jedno z praw obywatelskich – praw człowieka, poddana być powinna, w mojej ocenie, kontroli pod kątem zgodności z Konstytucją. Przełomowy charakter tej zmiany wymagałby także dokonania jej oceny w poszerzonym składzie Sądu Najwyższego.