podatek od nieruchomości, a droga publiczna

Prawo rodzinne – rozwody, alimenty, kontakty


Kancelaria dużą wagę przykłada do szczegółów – zgodnie z zasadą, że „diabeł tkwi w szczegółach”.
To, czy dana sprawa zakończy się pomyślnie dla klienta, zależy przede wszystkim od detali. Każda sprawa jest inna. Czasem jedno zdanie wypowiedziane przez świadka, podejrzanego, czy też jedna z pozoru mało istotna okoliczność, może przechylić szalę na korzyść, bądź niekorzyść Klienta.

Nie można wygrać sprawy, bez szczegółowej, drobiazgowej znajomości akt postępowania, szczegółowej,
drobiazgowej analizy dowodów występujących w sprawie, przemyśleń i ustalonej strategii – a to wymaga zaangażowania i czasu. Wobec powyższego, to jak zostanie poprowadzona sprawa, i z jakim efektem, zależy
od tego, kto ją prowadzi i z jakim zaangażowaniem. W mojej kancelarii masz gwarancje tego, że ta sama osoba, która przyjęła sprawę, poprowadzi ją od początku do końca, wykazując zaangażowanie na każdym jej etapie.

Już na etapie porady prawnej uzyskasz pełną wiedzę na temat przysługujących Ci praw, a także możliwości procesowych.

Wychodząc na przeciw oczekiwaniom Klientów, celem przygotowania Twojej sprawy do analizy, ustalenia wysokości honorarium, uruchomione zostały bezpłatne konsultacje wstępne.

Tego typu rozwiązanie pozwoli zaoszczędzić czas, a także koszty związane z niepotrzebną wizytą u adwokata.
Nie raz bywało tak, że z uwagi na brak dokumentacji, brak wymaganych informacji o stanie sprawy, nie sposób było udzielić rzetelnej porady prawnej i należało przełożyć spotkanie z Klientem na inny termin.
Podkreślić należy, że kancelaria nie udziela porad prawnych drogą telefoniczną, a bezpłatne konsultacje wstępne, mają dopiero przygotować grunt pod spotkanie z adwokatem. Wynika to z przekonania, że lepiej nie udzielić porady prawnej wcale, niż udzielić błędnej porady.
Do kancelarii często trafiają osoby, które już wcześniej korzystały z różnego rodzaju nieprofesjonalnych porad prawnych, czy to kancelarii prawnych, czy to innych usług oferowanych w Internecie. Zazwyczaj skutki tego typu „porad” okazywały się „opłakane” i konieczny był znacznie większy nakład pracy pozwalający osiągnąć pożądany rezultat – o ile nie było już na to za późno.

*

Już tylko na marginesie należy dodać, że prawo interesuje się każdym z Nas,
bez względu na to, czy My interesujemy się prawem.

Na odpowiedzialność prawną (karną, administracyjną, skarbową, podatkową, cywilną) narażasz się niemal codziennie, niezależnie od tego, czy miałeś dobre intencje, czy też chwilowo dałeś się ponieść emocjom.
Tym niemniej – w mojej ocenie, zawsze istnieje wyjście z kłopotliwej sytuacji, wystarczy tylko je znaleźć.

Jedna z prawniczych zasad brzmi:

„Ten, co twierdzi, że coś jest niewykonalne, nie powinien przeszkadzać wykonawcy”

*

Śmiała, aczkolwiek prawdziwa jest teza, że ustawodawca w chwili obecnej „troszczy się” niemal o każdy aspekt Naszego życia. Pozostawiając niewiele spraw, poza zakresem swojego zainteresowania.

Tego typu zachowaniem, ustawodawca ogranicza Naszą wolność, swobodę wyboru,  często bez logicznego uzasadnienia. Prawdą jest, że to ludzie zawarli umowę społeczną i dobrowolnie wyrzekli się części swojej naturalnej wolności w imię wyższych wartości tj. ochrona życia, własności, bezpieczeństwo (zewnętrzne i wewnętrzne). Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z zasady ma ograniczać zapędy władzy, przed nadmierną ingerencją w Nasze życie. Artykuł  31 pkt 3 Konstytucji RP stanowi:

Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności
i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia
i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.

Śledząc niezliczone ilości praw, nakazów i zakazów trudno przyjąć, że ludzie zawierając umowę społeczną upoważnili decydentów do tak głębokiej ingerencji w ich życie. Coraz częściej ustawodawca nie podaje przekonywujących motywów świadczących o konieczności regulowania danego fragmentu życia, bądź podawana przez niego argumentacja jest pozorna. Ustawy powstają ad hoc – media nagłośnią jakąś sprawę, chwilę później powstaje nowy przepis lub zaostrza się przepisy już obowiązujące. Tego typu działalność prawotwórcza Państwa, nie sprzyja tworzeniu zwartego, logicznego, a co ważniejsze sprawiedliwego prawa.

Mówiąc inaczej im więcej wolności, swobody wyboru, tym mniej zachowań jest penalizowanych i odwrotnie, im więcej zachowań jest karalnych, tym mniej wolności.

Za przykład niech posłuży prawo karne – nazywane również prawem granic, bowiem ustala granice pomiędzy tym,
co dozwolone, a tym co zabronione. Wskazując jak w określonej sytuacji należy postępować, bądź jak w określonej sytuacji nie należy postępować. W literaturze przedmiotu wskazuje się, że prawo karne stanowi ultima ratio (ostateczny środek), który znaleźć winien zastosowanie tylko wówczas, gdy inne przepisy zawodzą, gdy nie sposób danej dziedziny życia regulować za pomocą innych gałęzi prawa.

Tymczasem kodeks karny, kodeks karny skarbowy, a także kodeks wykroczeń przewiduje obecnie przeszło 300 typów czynów karalnych (przestępstw i wykroczeń). Tyle samo typów przestępstw i wykroczeń zawartych jest w innych ustawach np. w ustawie o rachunkowości, ustawie prawo budowlane itd.

Wskazać należy również, że podstawowym założeniem systemu prawa jest powszechna jego znajomość. Trudno wymagać by ktoś postąpił zgodnie z prawem, skoro nie wie że dane prawo obowiązuje.

Wobec powyższego niezbędnym etapem legislacji (obowiązywania prawa), jest publikacja aktów prawnych.
Etap ten został wyodrębniony po to, aby obywatel miał możliwość zapoznania się z aktem prawnym – a contratio, aby obywatel nie mógł usprawiedliwić się tym, że danego przepisu nie znał.

Prawo często jest zmieniane, pojawiają się nowe typy przestępstw i wykroczeń, co powoduje, że powszechna znajomość prawa – z perspektywy „Kowalskiego” – jest iluzoryczna. Sądy nie dostrzegają tego problemu kierując się łac. zasadą „Ignorantia iuris nocet” – nieznajomość prawa szkodzi.

*

W idealnym świecie – a taki zakłada ustawodawca – jesteśmy świadomi norm, jakie Nas wiążą. Normy te wyrażone są w języku potocznym – zrozumiałym dla każdego. Znamy granice, za które posunąć się Nam nie wolno, dostrzegamy cele którym służy prawo, przyczyny dla których poszczególne zachowania są nakazane, a inne zabronione. Prawo jest stabilne, a nie co chwila zmieniane. Mamy zaufanie do Państwa i jego organów, że postąpią zgodnie z literą prawa, że będą Nas wyczerpująco pouczać o tym jak należy postąpić, co należy zrobić i kiedy.
Mamy zaufanie do organów Państwa, że wyczerpująco zgromadzą i rozpatrzą materiał dowodowy sprawy, podejmą inicjatywę, uwzględnią okoliczności przemawiające zarówno na korzyść jak i na niekorzyść.
Mamy pewność, że wyrok będzie sprawiedliwy, a uzasadnienie przekonujące.

Pytanie brzmi: czy idealny świat istnieje?

Post scriptum.

Adwokat stoi na straży praw i wolności jednostki – w zderzeniu z całą machiną: Państwa, wielkich korporacji – wyrównuje szanse, pilnuje by „reguły gry” były przestrzegane, podejmuje inicjatywę, składa wnioski dowodowe, „patrzy na ręce” wykorzystuje swoją wiedzę, doświadczenie, znajomość przepisów, orzecznictwa, a wszystko po to, aby ostatecznie uzyskać dla klienta jak najlepszy rezultat.

Dlatego roztropność nakazuje „zasięgać języka” w nurtujących nas sprawach, aby znowu nie stało się Naszym mottem porzekadło ludowe „Polak mądry po szkodzie” (a raczej wyroku).